piątek, 17 listopada 2017

W szponach "brzydoty" – dysmorfofobia. Cz 2.

Artykuł dotyczący dysmorfofobii cieszy się dużym zainteresowaniem. W związku z tym ponownie wracam do tego zaburzenia, rozszerzając temat. Dysmorfofobia to zaburzenie psychiczne, któremu towarzyszy przekonanie o deformacji własnego ciała. Wiąże się z odczuwaniem ogromnego napięcia i lęku, a także z szeregiem rytuałów i zaburzeń współwystępujących. 



Termin określający to zaburzenie jest nieco niefortunny, gdyż dosłownie oznacza "lęk przed brzydotą", a osoby cierpiące na to schorzenie nie obawiają się brzydoty jako takiej. Tym, co sprawia im problem, jest obcowanie z własnymi defektami wyglądu.
Nazwę tę stworzył włoski lekarz Enrico Morselli w 1886 roku – terminem tym określał "różnego rodzaju subiektywne poczucie bycia brzydkim lub zdeformowanym, podczas gdy obiektywnie wygląd danej osoby nie odbiega od normy" (Kindes, 2006; za: Sadowska, 2017).

Większość pacjentów z BDD (skrót z angielskiej nazwy Body Dysmorphic Disorder) nie zawiera małżeństw i pozostaje w dorosłości w stanie wolnym – dotyczy to prawie 80% mężczyzn i ponad 90% kobiet z tym zaburzeniem psychicznym (Rabe-Jabłońska, Wojtczak, 2006).


 Objawy dysmorfofobii 


Aby zdiagnozować zaburzenie dysmorfofobiczne, zgodnie z najnowszymi kryteriami diagnostycznymi DSM-V, osoba musi przejawiać następujące symptomy:

  • Nadmierne i krytyczne skupienie na jednym lub kilku aspektach swego wyglądu fizycznego – innym osobom wydają się normalne lub tylko nieco odbiegające od przyjętego kanonu piękna;
  • Powtarzalne rytuały związane z postrzeganym defektem ciała – przeglądanie się w lustrze, usuwanie owłosienia, dopytywanie osób z otoczenia o wygląd. Mają charakter obsesyjny i kompulsyjny;
  • Skupianie się na swoich fizycznych defektach doprowadza do silnego emocjonalnego dyskomfortu i upośledza funkcjonowanie – pogorszenie funkcjonowania społecznego, zawodowego, osobistego;
  • Objawy te nie należą do innego zaburzenia (w tym zaburzeń odżywiania).


 Czynniki sprzyjające wykształceniu się dysmorfofobii 


Dotychczas brak jest pewnej wiedzy dotyczącej przyczyn rozwoju dysmorfofobii. Badacze biorą pod uwagę rolę czynników biologicznych, rodzinnych, psychologicznych i kulturowych – szczególnie tych ostatnich w rozwoju i podtrzymaniu objawów BDD. Porównywanie się z idealnymi, promowanymi standardami piękna powoduje, że cechy nieidealne i nawet drobne niedoskonałości postrzegane są bardzo negatywnie i wyolbrzymiane.

Biorąc pod uwagę, że szczyt zachorowań przypada na okres dojrzewania, psychologia rozwojowa tworzy teorie rozwoju BDD. Zaprezentuję kilka z nich, od tych starszych, po nowsze:

  • D. Veale (1996) za decydujące w rozwoju BDD uważa: strach przed odrzuceniem, wzrastający w okresie adolescencji biologiczny popęd do symetrii i perfekcji oraz niską samoocenę. Jest to podejście psychoanalityczne (za: Rabe-Jabłońska, Wojtczak, 2006);
  • Psychoterapeutka Mary Pipher (1998) podkreśla, że okres adolescencji to czas, gdy separuje się emocjonalnie od rodziców, a ważnym punktem odniesienia staje się grupa rówieśników. W tym wieku nastolatkowie cierpią również na tzw. "syndrom wyimaginowanej publiczności" – uważają, że inne osoby ciągle je obserwują i interesują się ich życiem. Oba czynniki sprawiają, że dotkliwiej odczuwa się rozbieżności między swoim rzeczywistym wyglądem a idealnym (za: Sadowska, 2017);
  • Scarinci i Lorenzini (2015; za: Sadowska, 2017) wyróżniają  następujące czynniki, które sprzyjają rozwojowi zaburzenia:
  1. Lęk społeczny;
  2. Perfekcjonizm;
  3. Wrażliwość estetyczna;
  4. Doświadczanie krytyki związanej z wyglądem zewnętrznym, odrzucenia;
  5. Ogólna niska samoocena.

Według doniesień z badań osoby z dysmorfofobią mają tendencję do skupiania się na szczegółach, a nie na ogólnym przekazie bodźców wzrokowych i słuchowych. Tłumaczy to ich skłonność do nadmiernego koncentrowania się na najdrobniejszych defektach ciała. 
Ponadto mają powiększony i bardziej aktywny tylny zakręt obręczy mózgu. Jest to obszar związany z postrzeganiem siebie – przez to trudno utrzymać im koncentrację na bodźcach zewnętrznych, realizacji zadań lub przetwarzaniu informacji pochodzących z zewnątrz, tylko niemal automatycznie ich uwaga przekierowywana jest na samych siebie (Scarinci, Lorenzini, 2015, za: Sadowska, 2017).

Dysmorfofobia (Body Dysmorphic Disorder)

 Zaburzenia współwystępujące 


Dysmorfofobii może towarzyszyć szereg innych zaburzeń psychicznych. Wśród nich wymienia się:
  1. Zaburzenia osobowości;
  2. Samookaleczanie się – w tym samodzielne wykonywanie na sobie wszelkich zabiegów "chirurgii plastycznej";
  3. Depresja;
  4. Dystymia;
  5. Zaburzenie afektywne dwubiegunowe;
  6. Fobia społeczna;
  7. Zaburzenia odżywiania;
  8. Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne;
  9. Apotemnofilia – obsesyjna chęć amputacji własnej kończyny.


 Terapia dysmorfofobii 


Terapeuci przyznają, że psychoterapia pacjentów z dysmorfofobią stanowi wyzwanie i bywa frustrująca. Jednemu krokowi w przód towarzyszą dwa w tył. Konieczna bywa współpraca między psychoterapeutą, psychiatrą klienta, a nawet z jego dermatologiem. Trzeba być przygotowanym na długi terapeutyczny proces, a siła relacji między terapeutą a pacjentem ma bardzo duże znaczenie. 
Psychoterapeutka Sabina Sadecka pracuje z klientami z tym zaburzeniem w nurcie poznawczo-behawioralnym – stosuje Terapię Akceptacji i Zaangażowania (ACT).
Według założeń teoretycznych, celem terapeutycznym ACT jest zwiększenie psychologicznej elastyczności pacjenta. Elastyczność ta jest opisywana jako zdolność świadomego doświadczania „tu i teraz” oraz działania zgodnie z osobistymi wartościami (niezależnie od tego czy bieżące doświadczenia – myśli, emocje, doznania cielesne są przyjemne czy przykre). Jest to nie tylko cel terapeutyczny, ale też środek do zmiany oraz podstawa zdrowia psychicznego. Terapeuta ACT korzysta z wielu technik zwiększających poziom elastyczności psychologicznej u klienta, takich jak: metafory, ćwiczenia mindfulness, techniki doświadczeniowe i oparte na poczuciu humoru.
Z kolei Porczyk (2007) podkreśla, że w leczeniu zaburzenia dysmorfofobicznego zaleca się jednoczesne stosowanie farmakoterapii i psychoterapii. W badaniach udowodniono częściową skuteczność leczenia lekami antydepresyjnymi, klomipraminą. Do tej pory nie jest jasne, które nurty psychoterapeutyczne mogą być najskuteczniejsze w leczeniu dysmorfofobii, jednak często zalecany jest wspomniany już wyżej nurt poznawczo-behawioralny.

 Literatura 


  • Rabe-Jabłońska, J., Wojtczak, K. (2006). Dysmorfofobia. Kryteria diagnostyczne, etiologia, rozpowszechnienie, obraz kliniczny, przebieg i leczenie. Psychiatria w Praktyce Ogólnolekarskiej. Tom 6, nr 1: 42-49.
  • Sadecka, S. (2017). Gdy głowa nienawidzi ciała. O dysmorfofobii i strategiach użytecznych w psychoterapii tego zaburzenia. Psychologia w praktyce. Czasopismo zawodowe. Nr Marzec/kwiecień: 60-65.
  • Porczyk, S. (2007). Dysmorfobia. Pomocnik Psychologiczny. Polityka.

poniedziałek, 13 listopada 2017

"Rozmowy o śmierci i umieraniu" – recenzja

Jesień to doskonała pora do refleksji na temat przemijania. Książka autorstwa Elisabeth Kübler-Ross: "Rozmowy o śmierci i umieraniu" nie jest nowym tytułem. Opublikowana pod koniec lat 80., traktująca o pacjentach terminalnie chorych i o żałobie. Chociaż skończyłam studia już kilka la temu, dopiero niedawno wpadła mi w ręce. I została ze mną na dłużej – w mojej pamięci i zainteresowaniach. 


Byłam zaskoczona, że pozycja ta umknęła mi na studiach. To wręcz niemożliwe, prawda? Przejrzałam więc sylabusy (które skrzętnie magazynuję ;) z przedmiotów takich jak "Zarys psychologii egzystencjalnej", "Pomoc małżeńska i rodzinna", "Interwencja kryzysowa", "Pomoc psychologiczna" na próżno szukając "Rozmów o śmierci (...)", również w literaturze uzupełniającej. Także nie był to wynik mego niedopatrzenia, a okrojony program nauczania. Sam model żałoby stworzony przez Kübler-Ross był mi znany, ale tematyka żałoby i strat potraktowana po macoszemu na studiach. Zastanawiam się, ilu ważnych tytułów  z dziedziny psychologii jeszcze nie znam, nie przeczytałam, a także ilu nie poznam... 

Lektura pochłonęła mnie bez reszty i rozbudziła zainteresowania tym obszarem psychologii. Temat śmierci nie jest chętnie poruszany, co wynika m.in. z lęku przed śmiercią i nieistnieniem. Jest wręcz owiany pewnym tabu. Omawiane dzieło Elisabeth Kübler-Ross oswaja czytelnika z tym trudnym tematem i stanowi źródło cennych wskazówek, jak postępować w obliczu śmiertelnej choroby naszych bliskich i pacjentów. Zawiera zapis wielu rozmów ze śmiertelnie chorymi pacjentami na temat przeżywanych przez nich emocji oraz ich postaw wobec diagnozy i zbliżającej się śmierci. Podejmuje też kwestię zachowań i przeżyć bliskich tych osób, a także zwraca uwagę na specyficzne potrzeby obu tych grup.

Książka ta jest przeznaczona nie tylko dla personelu medycznego, rodzin chorych pacjentów, ale dla każdego, gdyż kwestia śmierci własnej lub kogoś bliskiego pojawi się w życiu każdej osoby prędzej czy później. 

Przemijanie



Tematykę żałoby będziemy podejmować na blogu jeszcze raz pod koniec listopada, także zaciekawieni niech śledzą nowe wpisy!

czwartek, 9 listopada 2017

Przypowieść terapeutyczna nr 4

Dziś chcę się z Wami podzielić znalezioną przypowieścią o lustrzanej komnacie. Dotyczy odzwierciedlenia nas samych w innych ludziach i otoczeniu. Skłania do refleksji. Zachęcam do zapoznania się z nią :).


"Uczeń zapytał mistrza:

– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?
– Opowiem ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, – powiedział mistrz,



– Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit – były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: "Kim jesteś?"- słyszał w odpowiedzi z różnych stron, "Kim jesteś?… Kim jesteś?… Kim jesteś?…"

Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.


– Bo widzisz – powiedział na koniec mistrz – świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro."


Heksagonalny pokój luster. Źródło: flickr.com/photos/bmljenny/


Jak rozumiecie tę przypowieść? Pewna osoba (którą spytałam o to, jak ją interpretuje) zwróciła uwagę na to, że historia psa, który znalazł się w komnacie luster i z wycieńczenia padł jest dobrą metaforą walki z samym sobą. Otóż walcząc przeciwko sobie i będąc wrogo nastawionym do siebie odbieramy sobie siły, co nas zabija. 

Jak widać, ta sama przypowieść może być interpretowana na wiele sposobów. W jaki sposób wy ją odbieracie?


Jeżeli zainteresowała Cię tematyka opowieści psychoterapeutycznych, to polecam pozostałe opublikowane przeze mnie na blogu:

  1. Przypowieść terapeutyczna nr 1
  2. Przypowieść-terapeutyczna nr 2
  3. Opowieść terapeutyczna nr 3. Pytania kartezjańskie

piątek, 3 listopada 2017

Co robić, gdy dostaniemy ataku paniki? Jak przebiega atak paniki? Terapia zaburzeń lękowych z napadami lęku

Jednym z przejawów zaburzeń lękowych są ataki paniki. Atak paniki to naturalny element fizjologicznej reakcji "walcz lub uciekaj". Jednak ataki lęku uruchamiane bez wystąpienia zagrożenia i powtarzające się przestają być adaptacyjne, a stają się zaburzeniem utrudniającym funkcjonowanie. 



 Specyfika ataku paniki  


Doznając ataku paniki można czuć się bezbronnym wobec siły i gwałtowności odczuć płynących z ciała i umysłu (tym bardziej, że zwykle nie wiąże się pierwszych ataków paniki z żadną konkretną przyczyną, co powoduje dodatkowe zdezorientowanie). Jednak to tylko odczucia. Naturalne odczucia, które nie są w stanie wyrządzić nam krzywdy i które miną. Reakcja lękowa jest jedną z automatycznie uruchamianych reakcji obronnych organizmu. Jedynym aspektem odróżniającym ją od ataku paniki jest to, że powód uruchomienia reakcji lękowej jest przez daną osobę rozumiany i występuje w odpowiedzi na realne zagrożenie.

Jak przebiega typowy napad paniki? Przedstawia to poniższy rysunek. Uczucie paniki pojawia się nagle i szybko rośnie aż do uczucia przerażenia (maksymalnego natężenia lęku). Trwa to kilka minut, zwykle od 5 do 10 min., po czym zaczyna opadać, aż do całkowitego wygaszenia ataku paniki. Tak wygląda naturalny rytm ataku paniki, gdy nie powstrzymuje się go ani nie przerywa (nie ucieka się od niego).


Przebieg typowego napadu paniki. Źródło: R. Baker "Strach i paniczny lęk.

Jak szybko mija atak paniki? To zależy od naszego nastawienia i sposobu działania w trakcie samego ataku. Wyróżnijmy trzy strategie działania podczas ataku panicznego:

  1. Próby stłumienia/odsunięcia od siebie ataku paniki –  Służą ku temu różne zabezpieczające czynności rutynowe i sztuczki zmniejszające natężenie paniki w trakcie ataku. Zwykle powodują przedłużenie reakcji panicznej lub jedynie odsunięcie jej w czasie (a wybuchnie z większą intensywnością później). Może się zdarzyć w takiej sytuacji, że chory doznaje jednego ataku paniki za drugim, co spostrzega jako jeden długi, niekończący się napad lęku. 
  2. Ucieczka z miejsca lub sytuacji lękotwórczej –  ratując się ucieczką z miejsca lub sytuacji lękotwórczych chory doznaje poczucia ulgi dzięki przerwaniu ataku lęku. Jednak powtarzające się ucieczki będą paradoksalnie wzmacniać lęk i utrwalać zaburzenia lękowe. 
  3. Wystawienie się na atak paniki /konfrontacja z lękiem –  czyli przyzwolenie na to, by panika przebiegła swoim własnym, naturalnym trybem, nawet jeśli będzie się to wiązać z wybuchem paniki z całej siły. Osoba doświadczająca napadu nie walczy z nim, nie próbuje go przerywać ani nie ucieka. W sposób świadomy zmierza się z odczuciami płynącymi z ciała i psychiki i pozwala na przeżycie ataku lęku. Takie przyzwolenie na doznanie napadu lęku panicznego daje najlepsze efekty: zwykle sam atak trwa krócej, jego intensywność zmniejsza się, a często mija tak szybko, jak się pojawił. 

Trzecia strategia działania, czyli przyzwolenie na atak paniki i konfrontacja z nim, daje najlepsze rezultaty w leczeniu lęku napadowego. Jednocześnie trzeba sporej odwagi (i gotowości), by w chwili ataku nie ulec naturalnemu mechanizmowi ucieczki. Przecież chory podczas doznawania ataku paniki boi się utraty zdrowia a nawet życia! Nie powstrzymując bądź nie przerywając poprzez ucieczkę ataku lęku dana osoba ryzykuje swoim zdrowiem, a nawet życiem (z jej perspektywy). Całe szczęście każda kolejna konfrontacja z paniką przychodzi z coraz większą łatwością. Trening czyni mistrza :). Zauważcie, że to nie jest walka z paniką. Przyzwolenie na nadejście ataku lęku i gotowość do doświadczenia go jest czymś zupełnie przeciwnym – świadomą akceptacją ataku. 


Równocześnie, prócz konfrontacji z lękiem, ważne jest też, aby zarzucić wszelkie czynności rytualne, które mają za zadanie zmniejszyć poziom lęku i/lub zapobiec wystąpieniu ataku. Chodzi tu o wszelkie taktyki "bezpieczeństwa", które stosują osoby lękowe, by powstrzymać napad lub odsunąć go od siebie (każda osoba lękowa wypracowuje własne sztuczki, np:  posiadanie przy sobie na wszelki wypadek środków uspokajających, kropli nasercowych, torebki na ewentualne wymioty, słuchanie głośnej muzyki, nie wychodzenie z domu bez telefonu komórkowego i wiele innych czynności, które mają zmniejszać prawdopodobieństwo wystąpienia ataku i niwelować jego skutki). Stosując je pacjent nie daje sobie szansy na sprawdzenie na własnej skórze, co rzeczywiście dzieje się podczas ataku lęku panicznego. 

Konfrontacja z przeżywanym lękiem ma terapeutyczne działanie: w sposób eksperymentalny pacjent na własnym doświadczeniu odkrywa, że to, czego najbardziej obawia się podczas ataku paniki nie nadchodzi – nie dostał zawału serca, nie umarł, nie zemdlał ani nie oszalał. 

Czasem wystarczy tylko pojedynczy eksperyment tego typu, by zrozumieć, że panika jest tak naprawdę bezpieczna. W bardziej złożonych przypadkach pacjenci mogą wymagać przeprowadzenia całej serii eksperymentów z paniką, by pozbyć się fałszywych przekonań na jej temat i że nie jest ona groźnym stanem. Aby przebrnąć przez te eksperymenty zwykle potrzebne jest silne wsparcie ze strony innych (przyjaciół, rodziny a także terapeuty).


 Jak przeżyć atak paniki? 


Jak go PRZEŻYĆ, a nie JAK GO PRZERWAĆ  rozumiecie już tę różnicę? Artykuł dotyczy tego, jak ułatwić sobie doświadczenie ataku paniki w jego całej okazałości. Poniższe wytyczne mogą być też użyteczne w przerwaniu ataku.

  • Pomocne będą karteczki ze stwierdzeniami racjonalizującymi objawy doświadczane w trakcie ataku paniki (mogą to być nawet notatki zrobione na smartfonie – nowoczesne telefony dają tyle możliwości ;). Przykładowo, racjonalnym wytłumaczeniem obawy przed utratą przytomności przez zawroty głowy może być zdanie: "Istnieje co prawda jakieś nieznaczne prawdopodobieństwo zemdlenia podczas ataku paniki, ale zdarza się to niezwykle rzadko. Nawet przy bardzo silnych zawrotach głowy utrata przytomności jest mało realna. Co więcej, dotychczas ani razu mi się to nie przydarzyło, mimo wielokrotnego doznawania ataków paniki". Należy przygotować je wcześniej, analizując swoje lękowe myślenie i zmieniając na racjonalne. W trakcie ataku paniki można mieć trudności z przywołaniem z pamięci logicznych wyjaśnień przejawów lęku, a ułatwiają to przygotowane wcześniej stwierdzenia na karteczkach. Można też posiłkować się krótkimi zdaniami typu: "Ten napad osiągnie swą kulminację i zaraz po tym minie", "Potraktuję ten atak paniki jak falę, która mnie unosi i zaraz opadnie", "W najgorszym razie mogę się spodziewać pewnego dyskomfortu", "Gdy atak paniki minie, poczuję się bardzo dobrze", "Potrafię znieść takie odczucia fizyczne" itp.;
  • Przydatny może być też rysunek ze schematem naturalnego, nieprzerywanego przebiegu ataku paniki (do pobrania z bloga). Ukazuje on czarno na białym, że po osiągnięciu szczytu lęku jego natężenie gwałtownie maleje. Wystarczy tylko przeczekać "najgorsze";
  • Jeżeli zawroty głowy są silne i nie jest się gotowym na przeprowadzenie pełnego eksperymentu przechodząc przez atak bez jakichkolwiek działań "ratunkowych" usiąść lub oprzeć się o coś. To zaraz minie;
  • Udać się w ustronne miejsce;
  • Powiedzieć komuś zaufanemu, że właśnie doświadcza się ataku paniki;
  • Stosować ćwiczenia oddechowe – czyli innymi słowy nauczyć się prawidłowo oddychać (unikać hiperwentylacji, spokojnie oddychać, najlepiej z użyciem przepony. O prawidłowym oddychaniu możecie poczytać np. w książce M. Antony, R. McCabe: 10 prostych sposobów radzenia sobie z paniką. Rozdział 8.)


 Przebieg terapii zaburzeń lękowych z napadami lęku 


Przede wszystkim nie załamuj się, że znów doznałeś ataku paniki. Zapewne nie pierwszy i nie ostatni raz, prawda? Fakt, że się pojawił, nie oznacza, że proces zdrowienia nie idzie tak jak powinien – postępy w leczeniu nie są równomierne. Zdarzają się wzloty i upadki z dnia na dzień, choć pod koniec terapii lęk znika lub znacznie się obniża. Ogólnie następuje poprawa, chociaż nie widać jej z dnia na dzień. Ponadto trzeba wiedzieć, że "złe dni" wyraźniej się dostrzega niż postępy w leczeniu.

Roger Baker pojawiające się po okresie sukcesów ataki paniki opisuje jako kryzysy w terapii. Pacjent uznaje je jako "porażki", ale to całkowicie normalny element w procesie terapii. Nie oznacza to, że psychoterapia nie działa lub, że wróciło się do punktu wyjścia. To po prostu chwilowe pogorszenie, po którym znów nastąpią lepsze dni. Cały typowy przebieg terapii zaburzeń lękowych w nurcie behawioralnym R. Baker uśrednił na poniższym wykresie:

Przebieg wyjścia z nerwicy. (za R. Baker „Understanding panic attacks…”, rys. odręczny autora szaffer.pl)

Jak widzicie proces ten przebiega niejednolicie: poziom napięcia po początkowym spadku zwykle po jakimś czasie trwania terapii znów wzrasta gwałtownie, po czym znów opada w miarę upływu leczenia. Jednak warto być przygotowanym na to, że napady paniki będą się jeszcze co jakiś czas pojawiać. Celem terapii zaburzeń z napadami lęku tak naprawdę nie jest całkowite wyeliminowanie ataków, a zmianę podejścia do nich i uświadomienia choremu, że jest od nich silniejszy.

Przerwy w postępach czynionych w trakcie terapii również zdarzają się u wielu pacjentów i są całkowicie normalne. Nie zagrażają one powodzeniu terapii. Zagrażają jej natomiast spadek motywacji i zniechęcenie, co może prowadzić  do zaprzestania wysiłków terapeutycznych. Przestoje są normalnym elementem psychoterapii i trzeba się z nimi liczyć, nie zniechęcając się gorszymi dniami lub tygodniami.


 Co robić po ataku paniki? 


Przede wszystkim ułatw swojemu ciału zregenerowanie się po tej akcji mobilizacji wszystkich sił. Wyczerpanie jest naturalne po ataku paniki. Organizm potrzebuje teraz naładować znów akumulatory. Zalecane są poniższe działania:

Instrukcja "Co robić po ataku paniki?".
Autor: własna infografika.

 Literatura 


  • Antony Martin, McCabe Randi (2010). 10 prostych sposobów na radzenie sobie z paniką. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne GWP.
  • Roger Baker (1995): Stres i paniczny lęk.
  • http://szaffer.pl/wyzdrowiec/ostateczne-wyzdrowienie/

czwartek, 26 października 2017

Choroba psychiczna a praca – czy da się połączyć? Niepełnosprawność psychiczna

Osoby zmagające się z problemami psychicznymi nieraz całkowicie wycofują się z życia towarzyskiego, osobistego i zawodowego. Często też są niezdolni do podjęcia pracy. Czy w ogóle da się pracować cierpiąc na choroby psychiczne? To wszystko zależy od objawów i ich intensywności. Jakie są korzyści z pracowania dla pacjentów psychiatrycznych?


W tym krótkim poradniku przedstawię opcje, jakie mają do wyboru pacjenci psychiatryczni. Przybliżę również zalety, jakie płyną z aktywności zawodowej dla osób zaburzonych i chorych psychicznie. 

Praca zawodowa nierozłącznie wiąże się ze stresem – mniejszym lub większym. Jednak zwykle nie da się go uniknąć, a stres, jak powszechnie wiadomo, zaostrza objawy schorzeń natury psychicznej. Chroniczny bywa czynnikiem wywołującym chorobę. Czy w takim razie osoba przewlekle chora (bo schorzenia psychiczne zazwyczaj mają charakter przewlekły) musi zrezygnować z pracy? Niestety często chorzy nie mogą sobie pozwolić na utratę źródła dochodów, więc zaciskają zęby i próbują zarabiać. Jednak niekiedy naprawdę NIE DA SIĘ i trzeba wtedy skorzystać ze świadczeń, jakie przysługują chorującym.
Innym problemem jest dyskryminowanie chorych i zaburzonych psychicznie na rynku pracy, co sprzyja ich wykluczeniu zarówno zawodowemu, jak i społecznemu.


 Zwolnienia lekarskie i renty 


Jeżeli chory pracuje na umowę o pracę, to może skorzystać ze zwolnień lekarskich w razie zaostrzenia choroby lub kolejnego rzutu objawów. Chory pobiera wtedy 80% swojego wynagrodzenia podstawowego. Pamiętajcie, że lekarz psychiatra może wystawiać L4 z datą wsteczną.
Na zwolnieniu lekarskim można przebywać do 182 dni. Po przekroczeniu tego okresu pracownik jest kierowany na komisję orzekającą ZUS-u, w wyniku której może zostać uznany za niezdolnego do pracy (częściowo lub całkowicie) i pobierać rentę. Może być zakwalifikowany też do renty rehabilitacyjnej i do przekwalifikowania.
Jeśli chory pracownik wykorzystał maksymalny okres przebywania na płatnym zwolnieniu lekarskim, a niezdolność do pracy nadal istnieje, wówczas ma prawo do świadczenia rehabilitacyjnego. Przysługuje ono przez okres niezbędny do przywrócenia do pracy, ale nie dłużej niż 12 miesięcy.

Osoby, które zachorowały przed 18 rokiem życia lub do 25 roku życia (w przypadku studiowania na wyższych uczelniach lub nauki w szkołach policealnych) i nie posiadają stażu pracy mogą ubiegać się o przyznanie renty socjalnej. Mogą się o nią ubiegać również doktoranci. 


 Niepełnosprawność i zakłady pracy chronionej 


Niepełnosprawność i jej stopień orzeka Zespół Orzekający Do Spraw Niepełnosprawności w Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie. Aby złożyć wniosek o orzeczenie należy dostarczyć zaświadczenie lekarskie oraz kopie historii choroby. Posiadając znaczny stopień niepełnosprawności choremu przysługuje zasiłek pielęgnacyjny (kwota jest niewielka – na rok 2017 wynosi ona ok. 150 zł, ale lepszy rydz niż nic), wypłacany przez Ośrodek Pomocy Społecznej. Jeżeli niepełnosprawność powstała przed ukończeniem 21 roku życia, to zostanie on też wypłacany osobie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności

Posiadając określony stopień niepełnosprawności można ubiegać się o pracę m.in. w zakładach pracy chronionej. Niepełnosprawny pracownik ma wiele przywilejów, które mają za zadanie ułatwić aktywność zawodową chorego i zwiększyć szansę na zatrudnienie.

Kompromisem między chorowaniem a pracowaniem mogą być elastyczne formy pracy, jak:
  • Nienormowany grafik;
  • Pracowanie jako wolny strzelec, czyli freelancer;
  • Prowadzenie własnej działalności gospodarczej;
  • Praca zdalna, czyli Home Office;
  • Praca w mniejszym wymiarze godzinowym.


 Praca jako czynnik leczący. Korzyści dla chorego z pracowania 


W powszechnej opinii praca (a tym bardziej ciężka) ma właściwości lecznicze na choroby psychiczne (szczególnie na depresję czy nerwicę). Jest w tym sporo prawdy, ale nie można tego uogólniać na wszystkich chorych i każde zaburzenie. 

Naturalnym jest, że choroba wpływa negatywnie na możliwości zawodowe danej osoby. Jednak często osoby ze schorzeniami natury psychicznej świetnie odnajdują się na rynku pracy, w niczym nie ustępując osobom zdrowym. Nieraz do tego potrzebują wsparcia ze strony bliskich i terapeutów, ale są w stanie sprawnie funkcjonować zawodowo, co zwiększa ich pewność siebie i poczucie przynależności do danej grupy zawodowej. Zapobiega izolacji – jedynym wyjątkiem jest jednak praca zdalna, czyli tzw. Home Office, gdzie kontakty z innymi osobami są ograniczone. Ta forma pracy bywa frustrująca ze względu na ubogie kontakty z innymi ludźmi.

W USA oceniono, że odsetek osób niepracujących z zaburzeniami psychicznymi jest najwyższy spośród wszystkich grup osób niepełnosprawnych  wynosi 70-90%. Jednocześnie 70 % badanych z tej grupy uważa pracę za ważny element życia, a brak aktywności zawodowej sprawia, że przedwcześnie przechodzą na rentę, a nawet nasilają się u nich objawy zaburzeń psychicznych (m.in. depresji).

A jak jest w Polsce? Nie lepiej: w 2010 r. psychiatryczną opieką ambulatoryjną objętych było prawie 1,5 mln osób, natomiast w szpitalnych oddziałach psychiatrycznych leczono około 200 tys. chorych. Według danych PFRON z 2009 roku jedynie 17% osób niepełnosprawnych psychicznie pracuje, a 37% badanych nigdy nie pracowało. Badania dowodzą, że mimo niekorzystnego wpływu zaburzeń psychicznych na zatrudnienie (np. obniżona produktywność, absencja w pracy, prezentyzm, zwiększone ryzyko wypadków w pracy), praca może mieć kluczowe znaczenie w osiągnięciu równowagi psychicznej, a nawet może pomóc w powrocie do zdrowia (Cybula-Fujiwara i in., 2015).

Zalety pracowania dla chorych to m.in.(za: Cybula-Fujiwara i in., 2015):
  • Możliwość zaspokojenia potrzeb samorealizacji, samorozwoju, szacunku, uznania i afiliacji – według piramidy potrzeb Maslowa potrzeby te są kluczowe w hierarchii potrzeb człowieka;
  • Poczucie przynależności do danej grupy społecznej – czynnik ten jest niezbędny dla osiągnięcia stabilizacji psychicznej;
  • Stały rozkład dnia i regularna aktywność;
  • Kontakty społeczne;
  • Osobiste osiągnięcia zawodowe;
  • Możliwa redukcja objawów chorobowych;
  • Lepsze radzenie sobie z chorobą;
  • Lepsze funkcjonowanie w społeczeństwie;
  • Przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu i zawodowemu chorych.


 Kilka słów podsumowania 


Biorąc pod uwagę wszystkie wyżej wymienione czynniki, warto próbować swych sił na rynku pracy zmagając się ze schorzeniami psychicznymi. Badania dowodzą, że dużo można na tym zyskać. Warto uwierzyć w siebie i swoje siły oraz umiejętności. Choroba nie wyklucza możliwości bycia cennym pracownikiem i wykonywania satysfakcjonującej pracy. Aby podbudować osoby chore i niezdecydowane, przytoczę na koniec badania Nassira Ghaemi'ego, badającego powiązania chorób psychicznych z przywództwem, z których płyną optymistyczne wnioski. Otóż psychicznie zdrowi przywódcy, którzy osiągają sukcesy zawodowe w normalnych warunkach, często nie potrafią radzić sobie w kryzysowych sytuacjach. Natomiast ci, którzy zmagali się ze schorzeniem psychicznym są w stanie wykazać takie cechy jak realizm, elastyczność, kreatywność i empatia. 
Według badacza depresja sprawia, że przywódcy są bardziej realistyczni i empatyczni, a mania czyni ich bardziej kreatywnymi i realistycznymi.


 Literatura 

  • Cybula-Fujiwara, A., Merecz-Kot, D., Walusiak-Skorupa, J., Marcinkiewicz, A., Wiszniewska, M. Pracownik z chorobą psychiczną – możliwości i bariery w pracy zawodowej. Medycyna Pracy. 2015nr 66 (1): 57-69.
  • Badania wpływu kierunku i poziomu wykształcenia na aktywność zawodową osób niepełnosprawnych. Raport końcowy, część 5. Perspektywa osób chorych psychicznie. PFRON, Warszawa 2009.
  • http://innpoland.pl/119289,pracownik-chory-psychicznie-te-trzy-historie-pokazuja-ze-godzenie-pracy-z-choroba-bywa-trudne-ale-nie-jest-niemozliwe

czwartek, 19 października 2017

Czy warto iść na terapię? Efektywność, korzyści i mity

Wokół psychoterapii narosło wiele mitów, które często zniechęcają potrzebujących do jej podjęcia. Nawet ja (wtedy jeszcze będąc w trakcie studiów psychologicznych) byłam sceptycznie nastawiona do efektywności terapii, jednak moje zdanie zmieniło się diametralnie w toku doświadczeń. 


Do pewnego momentu bardziej ceniłam leczenie psychofarmakologiczne niż terapeutyczne. Jednak zrewidowałam swój pogląd i uznaję te obie metody leczenia za równe sobie (przynajmniej jeśli chodzi o leczenie zaburzeń psychicznych. Nie wyobrażam sobie leczenia schizofrenii lub ChAD-u wyłącznie za pomocą psychoterapii. Zresztą każdy przypadek jest inny i leczenie trzeba dobierać indywidualnie, ale główna myśl jest taka, że psychoterapia nie daje wcale gorszych rezultatów w leczeniu niż leki). Cóż wpłynęło na zmianę mojego przekonania co do skuteczności procesu terapeutycznego? Wiedza to jedno, ale to nie za jej sprawą stałam się zwolennikiem psychoterapii. I nie z powodu bycia psychologiem ;) chociaż często słyszę od znajomych, którym radzę wizytę u specjalisty, że należę do "lobby psychologicznego". Jeżeli coś doradzam lub sugeruję, to w wierze, że jest to słuszne – nie robię tego dla własnych korzyści. A wiara ta ma solidne fundamenty teoretyczne i praktyczne. 

Zapewne gdybym nie doświadczyła na sobie osobiście siły procesu terapeutycznego, byłabym bardziej sceptyczna i bardziej skłonna polecać farmakoterapię jako skuteczniejszą formę leczenia, traktując psychoterapię jako mniej efektywną i raczej jako dodatek do leków. Sucha teoria zostałaby dla mnie tylko teorią podpartą badaniami i być może praktyką zawodową. Ale własne doświadczenie, a także obserwacja pozytywnych zmian u wielu osób podejmujących pracę nad sobą pod kierunkiem psychoterapeuty sprawia, że mój obraz jest pełniejszy. Dobrze ilustruje to cytat z psycholożki i autorki bloga Think Happy:

"Wiem, że podchodzę do terapii bardzo pozytywnie. Ale działa to na tej samej zasadzie, na jakiej idziesz do kosmetyczki i ona robi Ci super paznokcie. Jest duże prawdopodobieństwo, że polecisz ją innym. Zwłaszcza, jak sama wiesz co nieco o kosmetologii."


 Czy psychoterapia działa? 


Na pytanie zawarte wyżej w podtytule mogłabym odpowiedzieć jednym słowem: działa. Ale wahających się zapewne to nie przekona, a krytyków tym bardziej. I wcale się nie dziwię. Dlatego przedstawię kilka faktów dotyczących efektywności psychoterapii i badań na ten temat.
Pogląd, że psychoterapia nie działa powstał prawdopodobnie na podstawie analizy badań przeprowadzonej przez Hansa Eysencka w latach 50 ubiegłego wieku. Wziął on pod lupę zaledwie 6 z badań nad psychoterapią i próbował na ich podstawie dowieść, że dolegliwości 75% neurotyków maleją niezależnie od tego, czy podejmą psychoterapię czy też nie. Jego wniosek o nieskuteczności psychoterapii szeroko upowszechnił się wśród opinii publicznej, a jego skutki można odczuć do dzisiaj (Grzesiuk, Styła, 2009).

Jednak jak głosi wybitny neurobiolog Eric Kandel:  
"Psychoterapia jest leczeniem biologicznym, terapią mózgu. Skutkuje ona trwałymi, możliwymi do zbadania, fizycznymi zmianami w mózgu, podobnie jak proces uczenia się."
Eric Kandel o psychoterapii. 

Badań nad efektywnością psychoterapii było multum i jeszcze więcej. Eysenck zanalizował tylko kilka z nich i na ich podstawie wyciągnął błędne wnioski. Badacze Smith, Glass i Miller (1980, za: Rakowska, 2005) przeanalizowali prawie 500 badań nad efektami psychoterapii. Oto wnioski z ich analizy:

  • 80% osób poddanych psychoterapii funkcjonuje i czuje się dzięki niej lepiej niż przeciętna osoba, która nie brała udziału w psychoterapii, chociaż takiej pomocy potrzebowała;
  • Efektywność psychoterapii jest podobna do efektywności leczenia lekami różnych schorzeń.

Natomiast pogłębiona analiza badań nad skutecznością terapii Lamberta, Bergina i Collinsa (1977, za: Rakowska, 2005) wykazała, że:

  • 65% osób uczestniczących w psychoterapii deklaruje poprawę;
  • 25% uczestników psychoterapii nie zauważa zmian;
  • 10% osób poddawanych psychoterapii obserwuje nasilenie złego samopoczucia i pogorszenie funkcjonowania w codziennym życiu.

Brak jest dowodów na to, że któreś z podejść psychoterapeutycznych jest ogólnie bardziej skuteczne niż inne. Brak też różnic w skuteczności między psychoterapią grupową a indywidualną. Jednak mimo podobnej efektywności podstawowych szkół psychoterapeutycznych, to w przypadku konkretnych zaburzeń niektóre nurty psychoterapeutyczne są bardziej skuteczne niż inne. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne zaleca poniższe nurty psychoterapeutyczne w leczeniu danych zaburzeń:

  • Bulimia – Terapia poznawczo-behawioralna, terapia interpersonalna;
  • Zaburzenia lękowe – Terapia poznawczo-behawioralna;
  • Zaburzenia depresyjne – Terapia behawioralna, terapia poznawczo-behawioralna, techniki rozwiązywania problemów (PST), terapia interpersonalna;
  • Zaburzenia osobowości – Terapia psychodynamiczna; terapia humanistyczno-egzystencjalna;
  • Uzależnienia – Terapia behawioralna;
  • Bezsenność – Terapia poznawczo-behawioralna.

Jeżeli te dane nie są dla kogoś wystarczające, to pozostaje zgłębić literaturę psychologiczną dotyczącą tego tematu. Albo spróbować psychoterapii na sobie w ramach eksperymentu ;).
Na blogu czytelnik znajdzie obszerny artykuł o czynnikach leczących w psychoterapii.

Różne kierunki w psychoterapii. Źródło: Grzesiuk, Styła (2009). Psychoterapia
bez tajemnic. Podstawowa wiedza i praktyczne wskazówki


 Decyzja o podjęciu psychoterapii 


Tak naprawdę tylko niewielki procent ludzi, dla których psychoterapia mogłaby być pomocna korzysta z tej formy wsparcia i leczenia. W USA mniej niż 1/4 osób ze zdiagnozowanym schorzeniem psychicznym zgłasza się na psychoterapię. W przypadku osób, które nie mają zaburzeń psychicznych, ale zmagają się z osobistymi trudnościami i z generowanym przez nie cierpieniem jeszcze mniejszy procent podejmuje terapię – poniżej 10% potrzebujących. Polacy jeszcze rzadziej korzystają z pomocy psychoterapeutycznej. Zapewne wynika to z ograniczonych możliwości finansowych i ograniczonych możliwości uzyskania bezpłatnej psychoterapii, z niewiedzy oraz z uprzedzeń. Jak można to zmienić? Na pewno poprzez popularyzację psychoterapii i rozprawianie się z mitami na jej temat.

Kto w takim razie decyduje się na wizyty w gabinecie psychoterapeutycznym?
Statystycznie częściej kobiety niż mężczyźni, osoby lepiej wykształcone i o wyższym statusie społecznym.
Wyróżnia się 3 główne przypadki, w których osoby podejmują się leczenia psychoterapeutycznego:
  1. Uzmysłowienie sobie własnego problemu – Świadomość, że coś jest nie tak to pierwszy krok ku pożądanej zmiany. Jeżeli nie dostrzega się swojego problemu, to nie udaje się po pomoc. Bywa, że pod wpływem silnej presji otoczenia (rodziny, przyjaciół, lekarza) osoba taka zgłasza się do psychoterapeuty, ale nie z własnej woli. Wtedy zadaniem specjalisty jest naświetlenie problemu pacjenta.
  2. Wykorzystanie dostępnych możliwości rozwiązania problemu – Osoba zgłaszająca się do terapeuty ma poczucie, że nie potrafi sobie sama pomóc, że znane jej sposoby zaradzenia trudnościom nie przynoszą rozwiązania i brak jej odpowiedniej wiedzy. Może też się czuć bezradna i zagubiona. Potrzebuje wsparcia i pomocy kogoś kompetentnego.
  3. Pozytywne nastawienie wobec psychoterapii – Ludzie, którzy zgłaszają się na psychoterapię mają mniej uprzedzeń wobec niej i częściej uznają tę formę pomocy za skuteczną (Grzesiuk, Styła, 2009).

 Dlaczego warto podjąć psychoterapię? 


Do pójścia na terapię motywuje zazwyczaj uporanie się z przykrymi dolegliwościami i cierpieniem psychicznym. Pewna grupa korzystających z terapii nie ma zaburzeń ani trudności natury psychicznej, a poddaje się terapii w celu lepszego poznania siebie i samorozwoju. Zaskoczeniem dla czytelników może być fakt, że na terapię zgłaszają się również psycholodzy i kandydaci na psychoterapeutów :). W ramach szkolenia psychoterapeutycznego należy zazwyczaj przejść tzw. psychoterapię własną. W przypadku psychologów nie jest to wymagane, ale też zalecane – w końcu narzędziem pracy psychologa i psychoterapeuty jest ich własna osoba.

Jakie są zyski z psychoterapii? Wymienia się m.in. poniższe korzyści:

  1. Lepsze poznanie siebie, swoich zachowań, uczuć i potrzeb;
  2. Bardziej realne postrzeganie siebie, swoich możliwości, pragnień, celów życiowych i własnej wartości;
  3. Zwiększenie poczucia kontroli nad własnym życiem;
  4. Zwiększenie poczucia bezpieczeństwa;
  5. Rozwój osobisty i inwestowanie w siebie –  Poświęcony czas, wysiłek (i niejednokrotnie pieniądze) zaprocentują w przyszłości;
  6. Redukcja cierpienia psychicznego – Ustąpienie lub zmniejszenie męczących i ograniczających objawów psychicznych;
  7. Bezpieczny, nieinwazyjny sposób leczenia – Nie ma przeciwwskazań, by uczęszczać na psychoterapię i jednocześnie brać leki. Co więcej, wiele badań wskazuje na wysoką skuteczność łączenia leczenia farmakologicznego i psychoterapeutycznego;
  8. Budowanie bardziej satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi;
  9. Poprawa jakości życia.
A to z pewnością nie wszystkie korzyści, jakimi kusi psychoterapia ;).

Na 10 pacjentów biorących udział w psychoterapii, 7 z nich uzyska poprawę.
 Źródło: Grzesiuk, Styła (2009). Psychoterapia
bez tajemnic. Podstawowa wiedza i praktyczne wskazówki

 Najczęstsze argumenty, by nie poddać się terapii 


Oto najpowszechniejsze powody, które powstrzymują ludzi przed podjęciem psychoterapii. Przyjrzyjmy się ich zasadności:
  1. "To nie działa" – Czyli pokłosie błędnych wniosków z analizy badań przeprowadzonej przez Hansa Eysencka z ubiegłego stulecia. Pogląd ten głoszą też osoby, które nie zaobserwowały zmiany pod wpływem psychoterapii, ale biorąc pod uwagę cytowane wyżej badania nie każda jedna osoba zazna poprawy pod wpływem terapii. Czy to wystarczający argument, by uznać tę formę leczenia za nie działającą? Absolutnie nie. Tym bardziej nie warto rezygnować z podjęcia terapii, jeżeli odczuwa się taką potrzebę. Prawdopodobieństwo, że pomoże jest duże. Najlepiej spróbować i przekonać się na własnej skórze o leczniczym wpływie tej metody :).
  2. "Już próbowałem raz i nic to nie dało" – Odpowiedz sobie szczerze na pytania, czy psychoterapia została ukończona? Czy byłeś zaangażowany i zmotywowany do pracy nad trudnościami? Czy psychoterapeuta miał odpowiednie kompetencje do udzielania pomocy? Czy nurt psychoterapeutyczny, w którym pracował terapeuta był odpowiedni dla Twego rodzaju trudności? Czy byłeś szczery wobec siebie i terapeuty? Czy idąc do lekarza od razu trafiasz na takiego fachowca, który Ci pomoże? A może szukasz odpowiedniego specjalisty aż do skutku?
  3. "Tego się nie da zmienić/to trwa już zbyt długo" – Jeżeli ktoś cierpi od wielu lat, to zrozumiałe jest poczucie braku nadziei i że ten stan jest nie do zmiany. Jednak tak naprawdę nie ma znaczenia, czy problem pojawił się dwa miesiące temu, dwa lata temu czy dwadzieścia lat temu. Pożądana zmiana jest możliwa. Również intensywność objawów nie jest przeciwwskazaniem do terapii. Jak podaje Baker (1995) "zdumiewające efekty można osiągnąć nawet u najbardziej zaburzonych pacjentów".
  4. "Nie mam czasu na psychoterapię" – Naprawdę? Nie jesteś w stanie wygospodarować 50 czy też 60 minut w ciągu tygodnia dla siebie? Nawet kosztem rozrywki czy odpoczynku? Zdrowie i dobrostan psychiczny jest na tyle ważny, że powinno mu się poświęcić wystarczającą ilość czasu i środków...
  5. "Nie mam pieniędzy na psychoterapię" – To częsty powód rezygnowania z pomocy psychoterapeuty. Koszty psychoterapii są wysokie, ale można skorzystać również z usług psychoterapeutów przyjmujących na NFZ. Kolejki są długie, terminy odległe, ale w zasadzie czy masz lepszą alternatywę? Może warto poczekać na swój termin, nawet odległy. Każdy dzień przybliża do niego. A zapewne problem sam się nie rozwiąże do tego momentu...
  6. "Tylko wariaci chodzą na psychoterapię" – To częsty błędny i krzywdzący stereotyp związany z pacjentami gabinetów psychologicznych i psychoterapeutycznych. 
  7. "Tylko słabi ludzie korzystają z psychoterapii" – Kolejny błędny stereotyp. Otóż potrzeba odwagi, by poddać się terapii i siły, by poprosić o pomoc.  Odwagi, by przyjrzeć się swojemu życiu, a więc także tym obszarom, do których boimy się zaglądać i które bolą, a które utrudniają życie. 
  8. "Nie jest ze mną jeszcze tak źle!" – Aha, czyli jest źle, ale poczekajmy, aż będzie jeszcze gorzej? 

To chyba najpowszechniejsze wymówki i argumenty podawane przeciwko podjęciu się psychoterapii. Jeżeli jeszcze coś mi się nasunie, to uzupełnię tekst. Na tę chwilę wyczerpałam temat :).

Jednakże mam nadzieję, że skłoniłam czytelników rozważających poddanie się psychoterapii do podjęcia decyzji, a tych sceptycznych skłoniłam do zrewidowania swych poglądów i dalszego zgłębienia tematu. Zwolenników przekonywać nie trzeba :).

Acha – i jeszcze jedno:


"Im dłużej odkładamy leczenie, tym więcej jest rzeczy, z których musimy się wyleczyć."
Chris Taylor: Zaburzenia przywiązania u dzieci i młodzieży

 Literatura 


  • Baker R. (1995). Stres i paniczny lęk.
  • Grzesiuk L., Styła R. (2009). Psychoterapia bez tajemnic. Podstawowa wiedza i praktyczne wskazówki. Warszawa: Wyd. Difin.
  • Rakowska J. (2005). Skuteczność psychoterapii. Warszawa: Wyd. Naukowe Scholar.
  • Szczepanowski S. (2013). Czy psychoterapia zmienia mózg? Portal psychologiczny Psychologia.net. http://psychologia.net.pl/artykul.php?level=670

piątek, 13 października 2017

Przypowieść terapeutyczna nr 3. Pytania kartezjańskie

Poniższa przypowieść zaczerpnięta jest z książki psychoterapeuty Jorge Bucay'a, który dzieli się w niej technikami pracy ze swoimi pacjentami. Stanowi ona doskonałe zobrazowanie walki z trudnościami. Na jej podstawie omówię też tzw. pytania kartezjańskie, mogące być pomocne czytelnikom przy podejmowaniu decyzji.



Książka autorstwa Jorge Bucay'a o tytule "Pozwól, że ci opowiem... Bajki, które nauczyły mnie, jak żyć" trafiła w me ręce podczas szukań inspiracji i przypowieści. To było to, czego szukałam! Zbiór anegdot, opowiadań, historyjek, które chętnie wykorzystuje w swej pracy psychoterapeutycznej autor. Oto, co sam Jorge Bugay pisze o nich:
"Moi pacjenci łatwiej zapamiętywali te moje opowieści niż moje interpretacje, ćwiczenia czy komentarze. (...) Ostatecznie zdałem sobie sprawę z coraz częstszego używania tej silnej broni dydaktycznej i terapeutycznej".
Jest to książka typowo dla dorosłych, gdyż w opisach teoretycznych sesji psychoterapeutycznych pacjenci sporo przeklinają, a i nieraz trafi się na bardzo dosłowną anegdotkę, także nie polecam jej czytać dzieciom ;). Na pewno nieraz będę do niej wracać i nawiązywać.


 Przypowieść o dwóch żabkach w śmietanie 


"Były kiedyś dwie żabki, które wpadły do naczynia pełnego śmietany.
Od razu zdały sobie sprawę ze swej krytycznej sytuacji – niemożliwością było utrzymanie się dłuższy czas na powierzchni gęstej masy niczym na ruchomych piaskach. Początkowo dwie żabki przebierały łapkami w śmietanie, aby dotrzeć do brzegów naczynia. Ale na próżno, udawało im się jedynie pluskać niemal w tym samym miejscu i tonąć. Czuły, że coraz trudniej wyjść na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza.

Jedna z nich powiedziała na głos:
– Już dłużej nie mogę. Stąd nie ma wyjścia. W tej substancji nie da się pływać. Ponieważ i tak umrę, nie będę przedłużać mego cierpienia. Nie rozumiem, jaki sens ma daremne zużywanie sił, jeśli i tak umrzemy z wyczerpania.

Powiedziawszy to, przestała przebierać łapkami i już po chwili utonęła pochłonięta przez gęsty i biały płyn.
Druga żabka, bardziej wytrwała bądź bardziej uparta, powiedziała do siebie:

– Nie ma stąd wyjścia! W tej masie nie można się ruszyć w żadną stronę. Pomimo, że nadchodzi śmierć, będę walczyć do ostatniego tchu. Nie mam zamiaru umrzeć ani o sekundę wcześniej od zapisanej mi godziny.

Mijała godzina za godziną, a ona przebierała łapkami i chlapała ciągle w tym samym miejscu, ale nie ruszyła się nawet o centymetr. 
I nagle, od ciągłego chlapania i ubijania zadkiem, wstrząsania i trzepania, ze śmietany zrobiło się masło.
Zdziwiona żabka skoczyła i ślizgając się, dotarła do brzegu naczynia. Stamtąd łatwo już wyszła i rechocząc, radośnie wróciła do domu."


Dwie żaby w naczyniu ze śmietaną.
Jedna żywa, jedna martwa.
Źródło grafiki: iharcerstwo.pl

Ta bajka stanowi doskonałe porównanie do walki z depresją, nerwicą czy z innymi trudnościami w życiu. Wielkim krokiem do zwycięstwa jest umiejętność wytrwania w chwilach, gdy wszystko idzie źle, a na horyzoncie nie majaczy sukces.


 Pytania kartezjańskie: gdy nie wiesz, co robić 


Opowieść ta może też prowokować przemyślenia związane z następującymi pytaniami:

  1. Co zyskam, jeśli będę starał się dalej?
  2. Co zyskam, jeżeli nie będę starał się dalej?
  3. Czego nie zyskam, jeśli nie będę starał się dalej?
  4. Czego nie zyskam, jeśli będę starał się dalej?


Powyższe pytania to pewna modyfikacja tzw. pytań kartezjańskich. Może kojarzycie z lekcji matematyki, że Kartezjusz stworzył układ współrzędnych, czyli układ prostoliniowy składający się z dwóch prostopadłych osi: x i y. Osie te dzielą płaszczyznę na 4 ćwiartki, tworząc 4 kombinacje. Często numeruje się je od pierwszej do czwartej i oznacza liczbami rzymskimi: I, II, III, i IV. I właśnie te kombinacje są podstawą pytań kartezjańskich. 

Pytania kartezjańskie. Źródło: stolarczyk.com

Można je stosować w sytuacji, w której sobie człowiek nie radzi albo nie wie, jaką podjąć decyzję. 

Pytania kartezjańskie w pierwotnej formie brzmią następująco:

  1. Co by się wydarzyło, gdybym osiągnął swój cel? Pytanie to związane jest z wszelkimi korzyściami danej decyzji.
  2. Co by się nie wydarzyło, gdybym osiągnął swój cel? Czyli co się straci w sytuacji osiągnięcia swego celu. To obraz korzyści z sytuacji obecnej, sprzed podjęcia decyzji.
  3. Co by się wydarzyło, gdybym nie osiągnął swojego celu? Pytanie to umożliwia dostrzeżenie wszelkich strat w przypadku nie podjęcia żadnego działania. Ich uświadomienie motywuje do podjęcia aktywności.
  4. Co by się nie wydarzyło, gdybym nie osiągnął swojego celu? Pytanie dość trudne technicznie, bo zbudowane z dwóch zaprzeczeń. Jest pytaniem intuicyjnym. To taka pułapka dla umysłu, bo gdy lewa półkula mózgu analizuje, o co chodzi w tym pytaniu, prawa w tym czasie dostarcza wewnętrznych informacji w postaci nie zawsze logicznych odpowiedzi, a czasami tylko samych obrazów czy odczuć. 

Ale można je też przerobić w poniższy schemat, który jest bardziej uniwersalny (i pasuje do przytoczonej opowieści):

  1. Co się stanie, jeśli to zrobię?
  2. Co się nie stanie, jeśli to zrobię?
  3. Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?
  4. Co się nie stanie, jeśli tego nie zrobię?

Dzięki takiej analizie możemy poznać wszelkie plusy i minusy danego wyboru oraz w sposób przemyślany dokonać najlepszej decyzji. Jest ona pomocna szczególnie przy dylematach o dużej wadze (znaczeniu), jak np. zmiana pracy, podjęcie się jakiegoś wyzwania itp. 


 Literatura 


  • Jorge Busay (1994). Pozwól, że Ci opowiem... Bajki, które nauczyły mnie, jak żyć.  Wyd. Replika